Artykuł

Redakcja

Kibic FC Barcelonysob. 15 sie, 11:15· 3 min czytania

Barcelona postawiła wszystko na dwa nazwiska. Zostały dwa tygodnie

Rodri i Julián Álvarez — i nikt inny. Deco nie szuka wariantu awaryjnego, choć okno zamyka się za niecałe dwa tygodnie, a Atlético żąda za Argentyńczyka pięciokrotności tego, co za niego zapłaciło.

Redakcja@redakcja
fot. dersportmanager, CC BY 2.0 · źródło

Na dwa tygodnie przed zamknięciem okna transferowego większość klubów rozgląda się już na boki. FC Barcelona nie. Jak pisze Mundo Deportivo, stanowisko klubu jest jednoznaczne: Rodri Hernández i Julián Álvarez, bez wariantów zapasowych.

To postawa, którą łatwo pochwalić w sierpniu i trudno obronić we wrześniu, jeśli nie wypali. Warto więc przyjrzeć się, na czym opiera się ta pewność.

Rodri: sprawa dni, nie tygodni

Hiszpan skończył trzydzieści lat i musiał w międzyczasie zameldować się w Manchesterze City — kontrakt to kontrakt, a przygotowania trwają. W Barcelonie mimo to zakładają, że domknięcie transferu to kwestia dni, nie kolejnej rundy negocjacji.

Co istotne, po stronie zawodnika nie ma wahania. To rzadki komfort w takich rozmowach: gdy piłkarz jest zdecydowany, klub sprzedający traci najskuteczniejszy argument, czyli czas.

Julián: przypadek dużo bardziej niewygodny

Z Argentyńczykiem sprawa stoi w miejscu, i to w sposób, który zaczyna być kłopotliwy dla wszystkich trzech stron.

Atlético nie zamierza go sprzedać poniżej klauzuli odstępnego. Cytowany przez Mundo Deportivo argentyński dziennikarz Martín Arévalo ujął to w ESPN dosadnie: „klauzula to pięciokrotność ceny", za którą klub go kupił. Przy takiej kwocie negocjacje przestają być negocjacjami.

Jednocześnie ten sam Arévalo — autor głośnego wywiadu z mundialu, w którym Álvarez publicznie poprosił o sprzedaż — ujawnił rzecz, która stawia całą sprawę na głowie. Według niego to działacze Atlético powiedzieli zawodnikowi, że jeśli chce odejść, musi to ogłosić publicznie. Prywatnie miał to zrobić już wcześniej.

„Prosili go, żeby powiedział to publicznie, aby ludzie zrozumieli, że to nie jest decyzja klubu" — relacjonuje Arévalo. „Ale te słowa im się nie spodobały".

Jeśli to prawda, mamy sytuację, w której zawodnika najpierw poproszono o wyjście przed szereg, a potem ukarano go za posłuszeństwo.

Simeone między młotem a kowadłem

Najciekawszy w tym wszystkim jest Diego Simeone — bo jego pozycja jest najbardziej ludzka i najmniej wygodna.

Arévalo twierdzi, że gdyby Cholo głosował w plebiscycie Złotej Piłki, umieściłby Juliána w pierwszej piątce najlepszych na świecie. Chce na niego liczyć. I jednocześnie doskonale wie, że zawodnik chce odejść.

Sam Álvarez nie pojechał na towarzyski mecz do Marsylii — trenuje dopiero od czterech dni. W Barcelonie czekają, bo, jak pisze Mundo Deportivo, są przekonani, że Argentyńczyk nie powiedział ostatniego słowa.

Dwie daty, które wszystko pokażą

Kalendarz jest tu bardziej wymowny niż wszystkie komunikaty.

19 sierpnia Atlético gra na Metropolitano z Málagą. Pytanie pierwsze: czy Julián w ogóle znajdzie się w kadrze. Pytanie drugie, ważniejsze: jak zareagują trybuny. Kibic Atlético wybacza wiele, ale nie znosi wrażenia, że ktoś go lekceważy.

23 sierpnia, cztery dni później, znowu u siebie — z Villarrealem. Jeśli w międzyczasie nic się nie ruszy, będą to dwa najbardziej niezręczne popołudnia hiszpańskiego sierpnia.

Priorytetem Argentyńczyka na najbliższe dni jest, według MD, doprowadzenie do spotkania z Miguelem Ángelem Gilem Marínem. Dyrektor generalny Atlético miał mu obiecać wyrozumiałość, gdyby latem poprosił o odejście do Barcelony. Teraz przyszedł moment, żeby tę obietnicę przypomnieć.

Tymczasem sezon się zaczyna

Rzecz, o której w tym całym zamieszaniu łatwo zapomnieć: Barcelona zaczyna ligę 23 sierpnia wyjazdem do Elche, o 21:30 czasu polskiego. Cztery dni później podejmie na własnym boisku Athletic.

Hansi Flick ma już do dyspozycji całą pierwszą drużynę. Pedri wrócił do zajęć z indywidualnym planem — normalna procedura po intensywnym lecie, ale przy tym zawodniku każdy szczegół ma znaczenie. Ferran Torres pożegnał się z Foios odsłonięciem muralu i czeka na ogłoszenie nowego klubu.

A w środę, 19 sierpnia, na Camp Nou tradycyjne Trofeo Joan Gamper — tym razem z Al Ahly. Ostatni sprawdzian przed ligą.


Sierpniowe okno lubi rozstrzygać się w ostatnich siedemdziesięciu dwóch godzinach i tym razem będzie podobnie. Barcelona zdecydowała się czekać, zamiast szukać rozwiązania zastępczego. To odważne — i będzie wyglądało na genialne albo na lekkomyślne, zależnie od tego, kto pierwszy mrugnie.

Komentarze

Zaloguj się, żeby skomentować.

Brak komentarzy. Zacznij dyskusję.