Liga już gra, Real i Barcelona jeszcze nie. Zaczną od drugiej kolejki
LaLiga ruszyła 15 sierpnia, ale na boisku zabrakło obu największych. Real wchodzi do rozgrywek 22 sierpnia w Kornellà, Barcelona dzień później w Elche — i obie drużyny zagrają najpierw drugą kolejkę, żeby pierwszą odrobić w środku następnego tygodnia. Rachunek wystawił finał mistrzostw świata.
Redakcja@redakcja
W sobotę 15 sierpnia LaLiga rozpoczęła sezon 2026/27. Dziś dogrywane są kolejne spotkania inauguracyjnej kolejki — a kiedy się skończą i pojawi się pierwsza tabela, nie będzie w niej ani Realu Madryt, ani FC Barcelony. Żadna z tych drużyn nie wyszła na boisko i w tym tygodniu nie wyjdzie.
To nie jest pomyłka w terminarzu. To jego świadoma konstrukcja, a wygląda tak dziwacznie, że warto ją przeczytać dwa razy: obie drużyny zagrają najpierw drugą kolejkę, a pierwszą odrobią cztery dni później. Przez najbliższe dwa tygodnie tabela LaLigi będzie dokumentem, z którego nie da się niczego wyczytać.
Dwadzieścia jeden dni
Rachunek wystawił 19 lipca stadion MetLife w New Jersey. Tego dnia Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce i po raz drugi w historii sięgnęła po mistrzostwo świata. Bramkę zdobył Ferran Torres — wtedy jeszcze zawodnik Barcelony.
Reszta jest arytmetyką. Przepisy gwarantują piłkarzowi dwadzieścia jeden dni obowiązkowego urlopu. Liczone od finału kończą się 9 sierpnia. Kto wraca z wakacji 9 sierpnia, nie jest gotowy na mecz ligowy 15 sierpnia — nie po turnieju, który zaczął się w czerwcu i skończył dogrywką.
LaLiga rozwiązała to tak, jak opisuje eldiario.es: rozciągnęła pierwszą kolejkę na dwanaście dni. Formalnie sezon ruszył 15 sierpnia. Faktycznie zamknie się dopiero 27 sierpnia, kiedy ostatnie zaległe spotkanie zejdzie z boiska.
Kto grał do samego końca
Do półfinałów mundialu dotarły cztery reprezentacje — Hiszpania, Argentyna, Anglia i Francja — i akurat te dwa kluby, o których piszemy, miały w nich swoich ludzi w liczbie, której nie dało się zignorować.
Barcelona oddała Hiszpanii niemal cały szkielet: Pedriego, Lamine'a Yamala, Gaviego, Daniego Olmo, Pau Cubarsíego, Erica Garcíę i Joana Garcíę. Do tego Jules Koundé we francuskiej kadrze, która odpadła dopiero w półfinale.
Real miał Jude'a Bellinghama w Anglii oraz Kyliana Mbappé i Auréliena Tchouaméniego we Francji. Mbappé wrócił z turnieju z koroną króla strzelców i czwartym miejscem, z którego — jak sam mówił — zadowolony nie był.
Jak wyliczał El Desmarque, prawo do wniosku o przesunięcie miało siedem klubów LaLigi. Dla tych dwóch decyzja była oczywista.
Dziś jeszcze sparingi
Najlepiej widać to po dzisiejszym popołudniu. Kiedy reszta ligi gra o punkty, obie drużyny mają w kalendarzu mecze towarzyskie — i to niemal o tej samej godzinie.
Real wychodzi o 17:00 na Veltins-Arena w Gelsenkirchen, przeciwko Schalke 04. To ostatni test przed sezonem, czwarty jawny sparing okresu przygotowawczego, i Madryt wchodzi w niego bez porażki: 2:2 z Fiorentiną w Klagenfurcie, 2:1 z Ferencvárosem w Budapeszcie i 1:0 z Deportivo w Trofeo Teresa Herrera.
Kadra na ten mecz jest wymowna. Mourinho zabrał do Niemiec Mbappé, Bellinghama i Courtois, a debiutu w koszulce Realu mają w niej doczekać trzej nowi: Yan Diomandé, Marc Cucurella i Ibrahima Konaté. Nie poleciał natomiast Aurélien Tchouaméni — Francuz wciąż odczuwa skutki mundialu i Portugalczyk woli nie ryzykować, licząc na jego gotowość dopiero na mecz z Espanyolem. Trudno o lepszą ilustrację tezy tego tekstu: zawodnik, który grał w półfinale mistrzostw świata, w połowie sierpnia nadal nie jest do dyspozycji.
Barcelona gra pół godziny wcześniej, o 16:30 na St. Jakob-Park z Basel. Dla drużyny Hansiego Flicka to jeszcze nie koniec przygotowań: w środę 19 sierpnia na Spotify Camp Nou odbędzie się Trofeo Joan Gamper z Al-Ahly — tradycyjna prezentacja składu przed własną publicznością, a zarazem ostatni sprawdzian przed wyjazdem do Elche.
Terminarz, który trzeba przeczytać dwa razy
Real Madryt zaczyna w sobotę 22 sierpnia o 21:30 na RCDE Stadium w Kornellà, z Espanyolem. To spotkanie drugiej kolejki. Pierwszą rozegra w środę 26 sierpnia o 21:00 na Santiago Bernabéu, podejmując Real Sociedad — tak podaje oficjalna strona klubu.
Barcelona wchodzi dzień po rywalu: w niedzielę 23 sierpnia o 21:30 na Martínez Valero w Elche, również w ramach drugiej kolejki. Zaległy mecz pierwszej zagra w czwartek 27 sierpnia o 21:00 na Spotify Camp Nou, z Athletic Club. Komplet terminów potwierdza klubowy kalendarz.
Wszystkie cztery godziny są jednocześnie hiszpańskie i polskie — obie strefy chodzą teraz tym samym czasem.
Co z tego wynika
Trzy rzeczy, w kolejności od najbardziej oczywistej.
Pierwsza: tabeli nie ma sensu oglądać do końca sierpnia. Drużyna z kompletem punktów po dwóch meczach może w niej stać nad zespołem, który jeszcze nie zagrał ani razu. To stan przejściowy i nic nie znaczy.
Druga: obie ekipy wchodzą w sezon z korkiem. Mecz co cztery dni od pierwszego gwizdka, zanim jeszcze ruszyły puchary. Dla drużyny, której trzon wrócił z mundialu w połowie sierpnia, to nie jest rozgrzewka — to od razu pełne obciążenie.
Trzecia, najciekawsza: pierwsze wnioski będą fałszywe. Kto po dwóch kolejkach zacznie oceniać nowych trenerów i nowe transfery, oceni ich na podstawie zespołów w połowie jeszcze rozpędzających się po wakacjach. Warto z tym poczekać.
Sezon w Hiszpanii zaczął się więc bez dwóch drużyn, dla których w dużej mierze się go ogląda. Zaczął się bez nich dlatego, że ich piłkarze grali w finale i półfinałach mistrzostw świata — co jest kłopotem najprzyjemniejszym z możliwych.
Za tydzień będzie już normalnie. A do tego czasu tabela LaLigi to bardziej ciekawostka niż informacja.