Era Mou zaczyna się w Kornellà. Real rusza po tytuł z trenerem, który nie zna innej waluty
Mbappé w trzy minuty jedenaście razy powiedział „wygrywać”. To nie przypadek — tak się mówi, kiedy w szatni siada José Mourinho. W sobotę 22 sierpnia zaczyna się sezon, który w Madrycie ma tylko jedną miarę.
Redakcja@redakcja
Ostatni wakacjusze zameldowali się na Valdebebas i od tej chwili można to napisać bez zastrzeżeń: era Mou w Realu Madryt wystartowała. Tak pisze Marca, i nie jest to sformułowanie na wyrost. Portugalczyk nie jest trenerem, który wchodzi do klubu na palcach.
Jednym z ostatnich, którzy dołączyli do grupy, był Kylian Mbappé. Francuz od razu dostał pytanie o nowego szkoleniowca — i odpowiedział tak, jak odpowiada się o Mourinho.
Jedenaście razy „wygrywać”
„Myślę, że to bardzo dobrze mieć trenera takiego jak Mourinho, który wie, jak się wygrywa, który potrafi wskazać kierunek" — powiedział Mbappé w rozmowie dla Real Madrid TV. „Każdy zawodnik jest zadowolony, mając trenera, który wie, dokąd zmierza".
Dziennikarz Marki zrobił rzecz, którą warto docenić: policzył. W niespełna trzy minuty wypowiedzi Mbappé użył słowa „wygrywać" jedenaście razy. To nie jest maniera językowa. To jest komunikat.
„Jestem pewien, że znowu będziemy zdobywać tytuły, tego chcemy i tak się stanie, czuję drużynę, która ma na to ochotę" — mówił Francuz. I dalej, zdanie, które w Madrycie powtarza się od dekad, ale rzadko wychodzi z ust kogoś, kto właśnie skończył mundial jako król strzelców: „Możesz być w Realu Madryt albo gdziekolwiek indziej, ale tutaj musisz zdobywać tytuły. Po to tu jestem".
Warto pamiętać, z czym Mbappé przyjechał. Dziesięć goli na mistrzostwach świata, korona najlepszego strzelca turnieju — i czwarte miejsce z reprezentacją Francji, z którego, jak sam przyznaje, nie jest zadowolony. To dokładnie taki stan ducha, jakiego szuka się przed sezonem.
Dlaczego to ma znaczenie akurat teraz
Mourinho i Real to relacja, o której w Hiszpanii nie da się mówić chłodno. Jedni pamiętają mistrzostwo z setką punktów, inni palec w oku Tito Vilanovy. Ale między jedną a drugą wersją tej historii jest fakt, którego nikt nie podważa: kiedy Portugalczyk siada na ławce, drużyna zaczyna wyglądać jak drużyna.
I właśnie tego Realowi brakowało najbardziej. Nie talentu — talentu jest tam nadmiar, aż po problem z tym, komu odmówić miejsca. Brakowało kręgosłupa. Zespołu, który wie, co robi przy stanie 0:0 w siedemdziesiątej minucie na trudnym terenie.
Mbappé mówi o tym mimochodem, ale trafnie: „Rozmawialiśmy dużo w trakcie mundialu, rozmawiali ze mną dużo, mimo że jestem tu od niedawna". Trener, który przez turniej pilnuje kontaktu z zawodnikiem grającym dla innej flagi, to trener, który już buduje szatnię.
Cztery na plecach i cała reszta
Sezon przygotowawczy przyniósł kilka rzeczy, które warto zapamiętać, bo ułożą się w obraz dopiero jesienią.
Dean Huijsen wziął numer cztery. Ten sam, który nosili Sergio Ramos, Fernando Hierro i David Alaba — jak pisze Marca, Holender przyjmuje go z ambicją, żeby mu nie ubliżyć w swoim drugim sezonie na Bernabéu. W Madrycie takie decyzje nie zapadają przypadkiem i nie są kurtuazją wobec dwudziestolatka.
Marc Cucurella przygotowuje się do debiutu. Hiszpan zdążył już wejść w klubową codzienność na tyle, że wymienia się żartami z osobą prowadzącą media społecznościowe klubu — drobiazg, ale mówiący coś o atmosferze.
Franco Mastantuono poszedł po minuty do Fiorentiny. Argentyńczyk, wypożyczony przez Real, rozegrał pół godziny w debiucie w Pucharze Włoch i miał kilka udanych akcji w ofensywie. Przy tej konkurencji w Madrycie to jedyna droga, żeby w ogóle grać.
Sobota, Kornellà, 21:30
Pierwsza kolejka wypada w weekend 22 sierpnia i Real zaczyna od wyjazdu — na RCDE Stadium, z Espanyolem. Godzina 21:30 czasu polskiego.
To nie jest łatwy początek i dobrze, że nie jest. Espanyol na własnym terenie potrafi zepsuć wieczór każdemu, a derby Barcelony — bo dla gospodarzy mecz z Realem jest wydarzeniem tego kalibru — rzadko układają się według papierowych proporcji sił.
Cztery dni później, 26 sierpnia, Real podejmie na Bernabéu Real Sociedad. A 30 sierpnia przyjedzie Málaga. Trzy mecze w dziewięć dni: dokładnie tyle, ile trzeba, żeby zobaczyć, czy szatnia kupiła to, co sprzedaje jej Mourinho.
„Musimy być gotowi" — mówi Mbappé w pożegnalnym zdaniu do kibiców. „Wiem, że ten rok będzie ważniejszy i że zrobimy razem wielkie rzeczy".
W Madrycie takie zdania mówi się co roku. Różnica polega na tym, kto stoi obok, kiedy padają.